Rozmowa z Wojciechem Wroną, prezesem Polskiego Stowarzyszenia Centrów Ogrodniczych
Karolina Kałdońska: Proszę opowiedzieć o sobie – jak wyglądała Pana droga zawodowa i co zainspirowało Pana do pracy w branży ogrodniczej?
Wojciech Wrona: Moja droga zawodowa od samego początku była mocno związana z ogrodnictwem – właściwie można powiedzieć, że wychowałem się w tej branży. Już jako dziecko miałem okazję obserwować codzienną pracę w Centrum Ogrodniczym mojego Taty, a z czasem również aktywnie w niej uczestniczyć. To tam stawiałem swoje pierwsze kroki w biznesie, ucząc się podstaw handlu, obsługi klienta, a przede wszystkim odpowiedzialności za jakość oferowanych produktów i usług.
Po ukończeniu studiów zdecydowałem się świadomie związać swoją przyszłość z branżą ogrodniczą na dłużej. To była naturalna decyzja – połączenie rodzinnych tradycji, zdobytej wiedzy i osobistych predyspozycji. Najbardziej w mojej pracy cenię sobie bezpośredni kontakt z klientami. Możliwość rozmowy, poznania ich potrzeb, wspólnego szukania rozwiązań problemów pojawiających się w ogrodach daje mi ogromną satysfakcję. Zdecydowanie nie jestem osobą, która dobrze odnajduje się wyłącznie za biurkiem – praca „w terenie”, blisko ludzi i roślin, jest dla mnie źródłem energii i motywacji.
K.K: Jak powstało i rozwijało się Pana centrum ogrodnicze? Jakie były największe wyzwania w tym procesie?
W.W: Własne Centrum Ogrodnicze prowadzę od 12 lat. Początki, jak w przypadku większości firm w tej branży, nie należały do najłatwiejszych. Ogrodnictwo jest działalnością wyraźnie sezonową, co oznacza duże wahania sprzedaży i konieczność bardzo ostrożnego planowania finansowego. Pierwsze lata to był czas intensywnej pracy, budowania rozpoznawalności i zaufania wśród klientów oraz ciągłego dopasowywania oferty do realnych potrzeb rynku.
Z biegiem czasu udało nam się stworzyć solidną bazę stałych klientów, którzy docenili kompleksowość naszej oferty – od roślin ogrodowych i domowych, przez podłoża, nawozy i środki ochrony, aż po fachowe doradztwo. Kluczowe było dla nas nie tylko to, co sprzedajemy, ale w jaki sposób to robimy. Dużym przełomem okazał się okres pandemii. Paradoksalnie był to moment, który pozwolił nam przyspieszyć rozwój i rozbudować firmę do obecnej skali działalności. Klienci zaczęli jeszcze bardziej doceniać lokalne centra ogrodnicze jako miejsca wiedzy, jakości i bezpośredniego kontaktu. (…) więcej przeczytasz w lutowym numerze Biznesu Ogrodniczego









