Po ponad trzech dekadach działalności jedno z najbardziej rozpoznawalnych centrów ogrodniczych w regionie – „Zielony Klomb” z Rzeszowa – trafia na rynek. Właścicielka, Anna Krzeszowska, podkreśla, że decyzja o sprzedaży wynika z planów przejścia na emeryturę, a sama firma jest w bardzo dobrej kondycji i może z powodzeniem funkcjonować pod nowym zarządem przez kolejne dekady.
Zielony Klomb to tradycja, biznes z pasją i lata doświadczeń. Co skłoniło Panią zatem do rozważań na temat sprzedaży firmy?
Nasze Centrum Ogrodnicze prowadzimy od ponad 30 lat i dla nas przyszła po prostu pora na zasłużoną emeryturę. Firma to nasz drugi dom, żal się będzie z nią rozstawać: można powiedzieć, że wychowaliśmy 2 pokolenia pracowników i co najmniej tyle generacji Klientów. Nasz olbrzymi, jasno świecący w nocy napis na dachu „ZIELONY KLOMB” i nasze logo znają chyba wszyscy z podkarpacia, Małopolski i lubelskiego Od lat widać nas doskonale z głównej obwodnicy miasta, tyle, że to kiedyś były dalekie peryferia, a teraz prawie śródmieście. Dlatego, skoro firma, jest jak to się mówi – na stałe wpisana „w krajobraz”, szkoda ją zamykać. Nowy właściciel może poprowadzić ten biznes kolejne 30 lat, a może nawet dłużej…. No bo, rośliny chyba jeszcze wtedy będą na Ziemi? Coś poza smartfonami chyba przetrwa, prawda?


W jakiej formie chciałaby Pani sprzedać firmę?
Wspomniałam o smartfonach, bo zdążyliśmy jeszcze rozkręcić parę lat temu bardzo dobrze prosperujący sklep internetowy. Sprzedaż internetowa działa przez cały rok i zamówienia mamy z całej Polski. Całe przedsiębiorstwo „ZIELONY KLOMB” można więc podzielić co najmniej na trzy prawie samodzielne części: usługi ogrodnicze, które mają stałą, zamożną klientelę: nie tylko znane instytucje, ale także znane osoby (tzw. VIP-y). Do tego sprzedaż stacjonarna, czyli właśnie to znane wszystkim od lat centrum handlowe z roślinami i wszystkim co tylko trzeba do ogrodu oraz ten internetowy sklep. Mamy bardzo dobrą firmę doradczą, opracowali dla nas kilka nowoczesnych wariantów tej transakcji. Nabywca, poza tym, że kupi firmę z wieloletnią tradycją, lub jej zorganizowaną część, może podobno sporo skorzystać na tym nawet podatkowo. Ale o tym sza, bo ja nie wiem czy to dobry pomysł rozmawiać o podatkach. My kiedyś płaciliśmy duże.
Kto według Pani mógłby firmę kupić? Czy to gotowy biznes dla każdego?
Dobre pytanie, bo typowych kombinatorów zmartwię – a poważni nabywcy na pewno się ucieszą. Doradzono nam być gotowym na podzielenie przedsiębiorstwa ZIELONY KLOMB na części – powiedziałam już jakie: serwis ogrodniczy i przetargi publiczne, handel stacjonarny z roślinami na miejscu oraz sklep internetowy. Ja osobiście uważam, że najlepsze byłoby kupienie całości – ale na to może nie być stać młodych ludzi, z pasją do ogrodnictwa tylko jeszcze bez zbyt dużego kapitału. Odradzam oczywiście ten interes komuś, kto nie próbował wcześniej własnych sił w biznesie. Na przykładzie prowadzonych rozmów, mogę zdradzić, że nasza wspomniana już firma doradcza podpowiada biznesmenom również różne sposoby sfinansowania tej transakcji. Szczegółów wolałabym nie zdradzać (zresztą doradcy mi to nawet zakazali… (śmiech)

Co więc dokładnie jest na sprzedaż?
W podstawowym i dla nas najlepszym wariancie, osobno rozpatrujemy nieruchomości. Wolelibyśmy nabywcy firmy wydzierżawić na wiele lat nasze grunty i budynki. Nikt przy tym nie powiedział, że ktoś kto kupi ZIELONY KLOMB nie będzie wolał się wyprowadzić za miasto, albo nawet do zupełnie innej miejscowości. Poza nieruchomościami, sprzedajemy więc jednak całe przedsiębiorstwo ZIELONY KLOMB z tym, że bez starych zaszłości (np. niechodliwych starych zapasów, starych dawno zużytych maszyn itp.), bez długów, z bazą klientów, stałymi umowami na serwisy ogrodnicze, wygranymi przetargami na obsługę instytucji, umowami handlowymi, znanym od 30 lat logo, dobrze spozycjonowanym sklepem internetowym, kontaktami w branży, doświadczonym personelem. Zdajamy sobie jednak sprawę, że przejęcie takiej organizacji to spore wyzwanie, więc tak jak nam doradzono – widzimy możliwość podzielenia tego wszystkiego na trzy funkcjonalnie wydzielone części. W zasadzie każdą z ich może nabyć kupiec z drugiego końca Polski – każda ma swój rynek, lojalnych klientów i rekomendacje.
Skoro sprzedaż to też cena i pieniądze. Jakie są zatem finansowe warunki transakcji?
Takich informacji publicznie nie udzielamy. Mogę powiedzieć tylko, że jak niemal zawsze gdy w grę wchodzi przejęcie cudzej firmy, transakcję dzielimy na etapy. Oczekujemy godziwej pierwszej transzy, a warunki i terminy wypłaty pozostałych zgodzimy się uzależnić od spełnienia tzw. wskaźników. Nie ukrywamy jednak, że wolelibyśmy dojść do porozumienia możliwie szybko – mamy już swoje lata. Gotowi jesteśmy sfinalizować rozmowy nawet do końca bieżącego sezonu. Oczywiście zgodzimy się w ramach transakcji jako byli właściciele wspomagać potem przez jakiś czas nowego gospodarza firmy naszą wieloletnią wiedzą i kontaktami. To oczywiste.
Jaka jest obecna sytuacja firmy, jej kondycja, potencjał, klienci?
To zależy czy mówimy o powoli zamykanej przez nas „starej” firmie, czy tych części, które wystawiamy na sprzedaż? Nasz doradca porównuje to z przygotowaniem walizki do dalszej podróży: nie zabiera się w taką podróż zbędnego balastu. Nie należy więc mylić finansów tej części przedsiębiorstwa oferowanej na sprzedaż z oficjalnie wykazywaną w tym i ubiegłym roku obrotowym stratą spółki ZIELONY KLOMB. Jest oczywiste, że my ponosimy teraz pewne wysokie koszty stałe, z których nabywca będzie mógł zrezygnować. Dla przykładu, bardzo długo finansowaliśmy honorowo, a nie biznesowo przez nas traktowane zobowiązania wobec pracowników, czy wieloletnich dostawców. Dzięki dobremu doradztwu, oferujemy jednak firmę bez starego balastu. Rynek i klienci to oczywiście największe dobro jakie mamy na sprzedaż – w dzisiejszych czasach nie jest problemem kupić towar czy wyposażenie sklepu. Ale zasłużyć na zaufanie i dobrą opinię Klienta już tak łatwo nie jest.
Zdjęcia: archiwum prywatne Zielony Klomb











