Stanisław Wojtowicz

Przypadek, który stał się pasją – rozmowa o historii polskiej branży ogrodniczej.

Człowiek ikona, człowiek legenda: Staszek, Stanisław, Stachu z Planty. Nie znać Staszka to jak nie znać branży ogrodniczej. Ponad 30 lat obecności w segmencie ogrodniczym – pracując, doradzając, organizując, pomagając. Ze Stanisławem Wojtowiczem, rozmawia Karolina Kałdońska

Jak zaczęła się Pana przygoda z branżą ogrodniczą?

Jak to w życiu bywa – wszystko zaczęło się trochę przez przypadek. Jestem absolwentem historii, a zawodowo zajmowałem się działalnością wydawniczą i drukarską. Pewnego dnia dostałem zlecenie na wydrukowanie etykiet na węże ogrodnicze od wizjonera branży ogrodniczej, pana Janusza Słabika, twórcy firmy Cell-Fast w Krośnie.

Bywając w firmie, usłyszałem, że poszukują kogoś do marketingu. Postanowiłem spróbować. Tak rozpoczęła się moja przygoda z ogrodnictwem, która – choć zupełnie tego nie planowałem – przerodziła się w wieloletnią drogę zawodową.

Jak wyglądał polski rynek ogrodniczy w tamtych latach?

To był zupełnie inny świat niż dzisiaj. Na rynku działały głównie niewielkie sklepy ogrodnicze, które były zaopatrywane przez hurtownie. Bardzo szybko powstawały nowe punkty sprzedaży. Piszę „sklepy”, bo większość z nich nie przypominała dzisiejszych nowoczesnych centrów ogrodniczych.

Rynek chłonął praktycznie wszystko, co pojawiało się na półkach. W tym czasie rozwijały się firmy, które dziś są już markami dobrze znanymi nie tylko w Polsce. Działał między innymi Kwazar, współtworzony przez Michała Łosiaka – niestety już nieżyjącego. Opryskiwacze tej firmy trafiały do wielu krajów świata i budowały rozpoznawalność polskich produktów.

Czy pojawienie się sieci handlowych zmieniło branżę?

Bardzo mocno. W Polsce zaczęły pojawiać się duże sieci handlowe – Castorama, OBI, Auchan, Praktiker, NOMI i wiele innych. Był to moment przełomowy dla rynku.

Węże ogrodowe firmy Cell-Fast trafiały wtedy do sklepów między innymi poprzez poznańską firmę Victus. Po pewnym czasie zaczęliśmy jednak zaopatrywać sieci bezpośrednio. Wraz z rozwojem marketów budowlanych i ogrodniczych rosła również skala produkcji w polskich firmach. To był czas dynamicznego rozwoju producentów takich jak Cell-Fast, Kwazar, Marma czy Marolex. Siła zakupowa sieci była ogromna i stanowiła poważną konkurencję dla tradycyjnego rynku ogrodniczego. (…) całość wywiadu przeczytasz w najnowszym, marcowym Biznesie Ogrodniczym zdjęcia: archiwum prywatne S.W.

REKLAMA