Kto da DYLA z branży ogrodniczej?

Zimowa aura uniemożliwia rozpoczęcie prac w rolnictwie. O tej porze roku jest to niespotykana od dziesięcioleci sytuacja. W najbliższych dniach nic się w pogodzie nie zmieni, bowiem prognozy  nadal są niekorzystne. Opóźnienia mogą sięgać nawet miesiąca.

Z powodu mroźnej pogody skrócą się poszczególne fazy rozwoju roślin, np. przyspieszenie krzewienia, a to może spowodować, że w kłosach zbóż będzie mniej ziaren. Trudno jest też powiedzieć, kiedy rolnicy będą mogli rozpocząć prace. Zwykle do 15 kwietnia zasianych jest w Polsce ok. 70% zbóż jarych.
Nie wiadomo, w jakim stanie są oziminy. Na niektórych plantacjach rośliny pod śniegiem zaczynają gnić, dotyczy to m.in. plantacji rzepaku i pszenicy. Długa zima oznacza późniejsze żniwa rzepaku i kłopoty z jesiennymi siewami. Wegetacja jest już opóźniona, więc o ile nie będzie warunków sprzyjających przyspieszeniu rozwoju roślin, to cały sezon przesunie się w czasie.

A jak późniejsze nadejście wiosny wpływa na rynek ogrodniczy?
Już wiemy, że część sezonowo otwieranych sklepów w tym roku jeszcze nie rozpoczęła działalności.  W centrach ogrodniczych na klientów nadal trzeba czekać, bo niesprzyjająca aura nie zachęca do zakupów. Asortyment pozostaje na półkach, a terminom płatności trzeba sprostać. Pogoda nie pozostaje bez wpływu na hurtownie, które sprzedają produkty z poszczególnych kategorii w określonym czasie. Cykl produkcji szkółkarskiej w przypadku wielu roślin także został zaburzony.

Opóźnienie startu sezonu może spowodować, że niektóre – zwłaszcza mniejsze – punkty ogrodnicze będą miały trudności z utrzymaniem się na rynku. Kto straci najwięcej? Czy zdarzą się bankructwa? Kto wypadnie z gry? O tym już w majowym numerze „Biznesu Ogrodniczego”.

REKLAMA
Targi Zieleń to życie