Sprzedajemy emocje

– Cały czas edukujemy klientów, by wiedzieli, że do galerii ogrodniczej warto przyjechać o każdej porze roku – mówi Paweł Kolasa, prezes Hortico SA

Jakie są charakterystyczne cechy branży ogrodniczej we Wrocławiu?
Branża jest silnie zunifikowana i szczególnie w dużych miastach trudno wskazać elementy wyróżniające. Z pewnością we Wrocławiu rzuca się w oczy duże nasycenie sieciami remontowo-budowlanymi. Mamy tu dwa OBI, Praktiker, Leroy Merlin oraz aż cztery Castoramy. Poza tym, obok supermarketów spożywczych i dyskontów, produkty ogrodnicze ma w ofercie także Ikea, która w dużych miastach w niektórych kategoriach może być konkurencją dla dużych centrów ogrodniczych.

Jak Pan ocenia rozwój Zielonego Centrum, pierwszej galerii ogrodniczej w Polsce?
W zeszłym roku zanotowaliśmy blisko 30% wzrost obrotów. Nowy projekt na początku zawsze rozwija się szybciej, więc miarodajne wyniki będzie można podać za kilka lat. Stawiamy przede wszystkich na rośliny, ich sprzedaż generuje ponad 40% obrotów naszej galerii. Formuła działalności Zielonego Centrum jest jednak inna niż większości marketów i centrów ogrodniczych. Sprzedajemy towary i usługi, ale staramy się wykorzystywać w marketingu emocje. Naszym głównym klientem jest kobieta w wieku 35+ z wyższej klasy średniej, mamy stosunkowo wysokie marże, ale też dużo środków inwestujemy w marketing. Kilka razy w roku drukujemy gazetkę reklamową w nakładzie 50-80 tys. egzemplarzy, a produkty do niej wybieramy ze wszystkich działów. Poza tym na bieżąco, wręcz codziennie, analizujemy sprzedaż, co w branży wciąż nie jest powszechne, a od niektórych wskaźników np. średniego miesięcznego koszyka zakupowego wszyscy pracownicy dostają prowizję. Cały czas edukujemy też klientów, by wiedzieli, że do galerii ogrodniczej warto przyjechać o każdej porze roku. Na organizowanym 16 lutego ‘przywitaniu wiosny’ odwiedziło nas 800 osób. Były konsultacje z architektami krajobrazu oraz wieloma specjalistami np. od środków ochrony roślin, nawozów, florystyki czy zdrowej żywności.

Zielone Centrum mocno stawia na usługi. Czy to przyciąga nowych klientów?
Zdecydowanie tak. Nasza restauracja w ubiegłym roku trzykrotnie zwiększyła obroty. Prowadzimy też kwiaciarnię, wypożyczalnię roślin, hotel dla roślin, oferujemy przesadzanie roślin domowych, przed świętami ubieraliśmy nawet choinki w domach klientów. Kiedy kilka miesięcy temu próbowałem wypożyczyć w Warszawie rośliny – nie znalazłem takiej oferty. W Zielonym Centrum za ok. 1/3 ceny zakupu można wynająć rośliny, donice i dekoracje na spotkania biznesowe, przyjęcia, targi czy zawody sportowe. W naszej Galerii swoje stałe miejsce mają też projektanci ogrodów. W tym roku uruchamiamy program partnerski dla innych architektów krajobrazu – dostaną prowizję, jeśli ich klienci zrobią u nas zakupy. Skala zapotrzebowania na wszystkie te usługi jest ciągle za mała, by decydować o sukcesie Zielonego Centrum, ale buduje renomę galerii i przyciąga do niej nowych klientów.
 

REKLAMA
Targi Zieleń to życie